certyfikat energetyczny,
chusta do noszenia dzieci,
donice,
meble kuchenne gdynia,
urolog pruszcz gda?ski,
Archiwum newsów - PiS o Bonim: lepiej późno niż wcale
2007-10-31
PiS o Bonim: lepiej późno niż wcale
Lepiej późno niż wcale - tak politycy PiS komentują oświadczenie Michała
Boniego, który przyznał się do podpisania 22 lata temu deklaracji współpracy
z SB.
Michał Boni był ministrem pracy w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Na to
samo urząd był typowany w rządzie Donalda Tuska. Obecnie prowadzący PO
podtrzymał wolę współpracy z Bonim, ale nie sprecyzował, czy chodzi o tekę
ministra.
Politycy PiS nie mają wątpliwości, że ktoś, kto współpracował ze służbami
PRL, nie mógłby być ministrem w ich rządzie. Ci jednak, którzy znają Michała
Boniego, doceniają jego realizacja opozycyjną. Poseł Marek Suski z rezerwą
ocenił - poniekąd spóźnione jego zdaniem - wyznanie byłego ministra.
Podkreślił, że nie wie, z jakich przyczyn Boni podjął współpracę i jakich
szkód narobił. Dodał, że w jakikolwiek sposób współpraca z SB była czymś plugawym, to
jednak było wiele przyczyn, dla których ludzie się na nią decydowali.
Senator PiS Piotr Łukasz Andrzejewski, literat projektu ustawy
dekomunizacyjnej, uważa, że oceniając Michała Boniego trzeba wziąć pod
uwagę jego realizacja po '89 roku. Takiej wnikliwej oceny powinien jego
zdaniem uskutecznić premier, a także Sejm. Pytany o swoją opinię w tej sprawie
Andrzejewski powiedział, że ponieważ Michał Boni sam ujawnił faktyczny stan rzeczy podpisania
deklaracji, jest za tym, by puścić sprawę w nirwana. Senator PiS dodał, że
jako ajerkoniak z zawodu szuka przede wszystkim okoliczności łagodzących.
Według wicepremiera Przemysława Gosiewskiego ocena przypadku Michała Boniego
powinno się przede wszystkim do Platformy Obywatelskiej. Gosiewski dodał, że zna
Boniego jeszcze z początku lat 80. i jego zdaniem był to człowiek nader
odważny. - Uważam, że osoby, które dotychczasowy współpracownikami nie powinny
wykonywać najwyższych funkcji rządowych - powiedział Gosiewski.
W swoim oświadczeniu Michał Boni pisze, że został zobligowany do podpisania
deklaracji szantażem. Boni przyznaje, że było jego błędem, iż o jej
podpisaniu nie zawiadomił kolegów z podziemia. Potem, jak pisze, SB
usiłowała wymusić na nim spotkania, których odmawiał, ale do "kilku wymian
zdań doszło". Michał Boni podkreślił, że w życiu nikogo na nic złego nie
naraził i jest przekonany, że ma swoją kartę w podziemnej "Solidarności".
« powrot
Copyright 1996-2007 Sitwa Onet.pl SA